Konsberg nie dał szans

O godzinie 18:00 doszło do starcia dwóch zespołów, które do tej pory nie radzą sobie w lidze tak, jakby tego sobie życzyły. Trochę lepsze miejsce w tabeli zajmował Kongsberg, natomiast Rohling Suus na pewno nie mógł być skazywany na porażkę już przed pierwszym gwizdkiem.

Cóż, tabela tabelą ale to ostatecznie boisko wszystko weryfikuje. Już po pierwszych akcjach można było odnieść wrażenie, że Kongsberg raczej wielkich trudności ze zgarnięciem trzech punktów mieć nie będzie. 1,2,3,4 – tu dopiero zatrzymał się licznik tej drużyny, kiedy to piłkarze Rohling strzelili pierwszego gola. Był to gol z resztą ładnej urody – strzelony po dwójkowej akcji. Nie na wiele się to jednak zdało. Drużyna nie zaliczyła „pospolitego ruszenia”, nie poszła za ciosem i w zamian musiała przyjąć kolejne… a było ich 5. Wynik 9:1 właściwie rozstrzygał całe zawody. Do przerwy obie ekipy strzeliły jeszcze swoje bramki i schodziły na przerwę przy prawie dziesięciobramkowym prowadzeniu Kongsbergu.

Druga partia rozpoczęła się od lekkiego rozprężenia ekipy w granatowych strojach. Rohling strzelił dwa gole ale to była najdłuższa seria strzelonych bramek jaką udało się zanotować tej ekipie w meczu. Jedni grali już spokojnie, przekonani o końcowym triumfie, drudzy pogodzeni z porażką. Ostatecznie zawody skończyły się rezultatem 22:8.

Kongsberg 22:8 Rohling Suus