E-megasport wygrywa w hicie!

Ława, Kolendowicz, Stolarczyk, Moskalewicz… grubo ponad 1000 występów w Ekstraklasie otoczeni zawodnikami przeszłością w profesjonalnej piłce. Tak właśnie wyglądało starcie dwóch głównych pretendentów do tytułu w całej Football Arena Business League. E-Megasport mierzyło się z Bravo.

Tempo tego meczu spokojnie można byłoby przyrównać do powrotu Spasa Deleva z pola karnego przeciwnika podczas jego kontry. Piłka chodziła jak po sznurku a chyba poza znajdującymi się na boisku zawodnikami nikt nie potrafił nad nią nadążyć. W spotkanie lepiej weszli prowadzeni przez Ławę i Moskalewicza piłkarze E-Megasport. Po trzech szybkich akcjach prowadzili już 3:0. Dopiero wtedy do roboty wzięli się piłkarza Bravo. Strzelili dwa gole – jednego po dobitce, drugiego po błędzie bramkarza, który przepuścił futbolówkę pod pachą. Wtedy to jednak nastąpił kolejny zwrot, bo aż 4 gole padły łupem E-Megasportu a ich uroda naprawdę mogła satysfakcjonować każdego, zebranego akurat przy tym meczu kibica piłki kopanej. Przed przerwą Bravo zdołało nieznacznie zniwelować różnicę w wyniku dopisując do swojego konta 2 bramki.

Druga połowa była niemniej ciekawa niż pierwsza. Bravo rozpoczęło od mocnego uderzenia. Dwa gole sprawiły, że wynik z pięciobramkowej różnicy został zniwelowany już tylko do jednego gola. Cóż, chwilę później był już remis – 7:7. Wtedy to przebudzili się prowadzący do tej pory przez cały czas w tym meczu piłkarze E-Megasport i brzydko mówiąc „wyciągnęli” wynik na 11:8. Jako, że była to końcówka meczu, raczej mało kto wierzył już w zmianę rezultatu. Obie ekipy strzeliły jeszcze po jednym golu i ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 12:9.

E-Megasport 12:9 BRAVO