Mecz na szczycie dla Bravo

Spragnieni igrzysk byli wszyscy zebrani o 19:00 "pod namiotem" oczekujący na starcie lidera Spaw-Montu z v-ce liderem - BRAVO. Ci drudzy... generalnie można powiedzieć, że sprowadzili praktycznie wszystkich, którzy zapisani są w składzie tej drużyny, to też na murawie mogliśmy oglądać Macieja Stolarczyka, Dariusza Adamczuka czy Roberta Kolendowicza.

Cóż, jak to w każdej lidze bywa na lidera trzeba się spiąć! Tylko, że wspomniani Panowie pojawili się na obiekcie dopiero dwie minuty przed spotkaniem i na boisko wybiegli dopiero później. Początek należał zatem do Spaw Montu. Strzelili szybkie dwie bramki i do momentu aż na boisku pojawił się tercet Adamczuk-Kolendowicz-Stolarczyk mieli kontrolę nad meczem. Później to BRAVO przejęło inicjatywe i szybko zaczęło egzekucję. Po pierwsze wyprowadzili wynik na 3:2 a później rostrzelali lidera. Do końca pierwszej połowy zdążyli uzbierać aż 10 trafień, tracąc przy tym 3. Widać było ogromną motywację na dobry wynik aż do ostatniego gwizdka sędziego. Podłamani zawodnicy Spaw-Montu wyraźnie odpuścili i druga połowa była już bez historii. Mecz zakończył się wynikiem 20:8 dla zespołu BRAVO.


Spaw-Mont 8:20 BRAVO